Pacjent umówiony na godzinę
Odprawia się w kiosku kodem z SMS albo numerem PESEL i siada. Na tabliczce widzi swoją godzinę i przewidywane wejście, więc nie pyta rejestracji co dziesięć minut.

Tabliczka przy drzwiach pokazuje twarz i nazwisko lekarza, godzinę wizyty i przewidywane wejście. Rejestracja przestaje odpowiadać na pytanie „czy doktor już przyjmuje”.
Trzy sytuacje, które rejestracja zna z każdego poranka, i to, co widzi pacjent, kiedy kolejkę prowadzi system.
Odprawia się w kiosku kodem z SMS albo numerem PESEL i siada. Na tabliczce widzi swoją godzinę i przewidywane wejście, więc nie pyta rejestracji co dziesięć minut.
Zamiast szeptów w poczekalni jedno zdanie na ekranie: przyjmuje z opóźnieniem około piętnastu minut, kolejność bez zmian. Pacjent może zejść do apteki.
Lekarz wyszedł na salę zabiegową. Tabliczka mówi to wprost i pokazuje, kiedy wraca, a numery w kolejce zostają na swoich miejscach.
Ekran zbiorczy. Każdy lekarz we własnej karcie, rejestracja osobno.
Ekran pokazuje lekarzy, a nie prefiksy kolejek. Pacjent szuka twarzy i nazwiska, bo po to przyszedł.
Rejestracja ma własną kolumnę, żeby nie mieszać jej z gabinetami.
Lekarka ma dziś około 15 minut opóźnienia. Możesz spokojnie zejść do apteki.
Telefon pacjenta. Otwiera się kodem z biletu, bez aplikacji.
Pacjent z kodem w telefonie nie musi siedzieć pod drzwiami. Widzi, ile osób jest przed nim i kiedy wejdzie, więc może wyjść po zakupy albo poczekać w samochodzie.
Przy wywołaniu dostaje pełny ekran z odliczaniem, a gdy nie zdąży, wraca do kolejki bez rozmowy w rejestracji.
Kod prowadzi do jednego biletu i wygasa razem z nim. Nie zakładamy pacjentowi konta ani nie zbieramy jego danych na stronie.
Kolejność ustala system, a nie rejestratorka w sporze z pacjentem. Numer przy wejściu, ekran w poczekalni, przywołanie do stanowiska albo gabinetu.
Pacjenci stoją pod drzwiami od 6:00, zanim ktokolwiek otworzy rejestrację.
Nie wiadomo, kto jest następny, więc o kolejność toczą się spory przy okienku.
Rejestratorki zamiast rejestrować rozstrzygają, kto był pierwszy.
Właściciel pyta, ile pacjenci czekają, a Ty masz tylko wrażenie, nie liczbę.
Spokojny poranek to nie kolejny automat z numerkami. Automat sam z siebie potrafi pogorszyć sprawę: w jednej z placówek trzeba było postawić przy nim pracownika, żeby tłumaczył pacjentom, co nacisnąć. Dlatego zaczynamy od pomiaru i od jednej ścieżki pacjenta, a nie od kupowania sprzętu.
„Kumulacja jest zawsze rano i wczesnym przedpołudniem. Bywają dni, że kolejka sięga do pobliskiej kwiaciarni.
Mierzymy poranny szczyt przed uruchomieniem i po próbie. Wynik trafia do raportu, który można pokazać właścicielowi placówki. Wartości wpisujemy po pomiarze u Was.
Zaczynamy od Waszego porannego szczytu, a kończymy liczbami. Dwie drogi, zależnie od tego, czy wolicie zacząć sami, czy z nami na miejscu.
Zakładasz konto, dostajesz własną instalację i wydajesz pierwszy numerek na tablecie, który już macie. Bez umowy i bez rozmowy z handlowcem.
Załóż kontoSprzęt wysyłamy, uruchamiacie u siebie, a my prowadzimy próbę i pomiar zdalnie. Kończymy raportem przed i po.
PorozmawiajmyMierzymy poranek przed uruchomieniem, stawiamy jedną ścieżkę pacjenta i jesteśmy przy pierwszym poranku.
PorozmawiajmyCeny netto, doliczamy 23% VAT. Opłatę zaliczamy w całości na cenę zakupu.
Obiekcje z rozmów z rejestracją i z właścicielami placówek.
Nie. Bilet z drukarki i ekran w poczekalni wystarczą. Telefon jest dodatkiem dla tych, którzy zeskanują kod z biletu, i nie wymaga instalowania niczego.
Konto zakładasz sam, bez umowy i bez rozmowy z handlowcem. Pierwsza kolejka działa w kwadrans, a rozbudowa jest kwestią dodania stanowiska.
Rozmowa trwa 30 minut.